piątek, 21 grudnia 2012
Stare chłopy, a jak dzieci...

Przedwczoraj na chodniku przed naszym domem wybijała fontanna wody. Wezwałam Pewik. Przyjechali, pojechali. Wczoraj zabrali się do roboty i woda przestała się lać, ale została wielka dziura. Dziś po powrocie z przedszkola, słyszę, że coś się dzieje przed domem - przyjechała ekipa chodnik naprawiać. Pobiegłam przestawić samochód nieco dalej, żeby im nie przeszkadzał. I widzę jakieś głupie uśmiechy, spojrzenia, szepty. - brudna jestem, czy co? - myślę sobie - może rozczochrana? - a może z samochodem coś głupiego zrobiłam? Hm... Wysiadam z auta, idę do domu i widzę jakieś zamieszanie - jeden drugiego wypycha w moim kierunku, śmieją się głupio i cała szóstka patrzy z oczekiwaniem. Jeden z nich (ofiara wytypowana przez resztę) zastępuje mi drogę i pyta: ma pani w domu wodę? - mam. A zrobiłaby nam Pani może kawy???

Stare chłopy, a jak dzieci... jak dzieci... :D

piątek, 16 listopada 2012
Dziśności

Dziś w przedszkolu czytam Kamyki Astona. Mamy umowę z wychowawczynią, że w piątki czytam książki w grupie Amelki. Dzieciaki mnie znają i z radością witają. Zawsze dobieram im lektury związane z aktualnym tematem zajęć. I staram się, żeby nie były to klasyczne bajki, które każde dziecko zna, tylko coś innego, bardziej niszowego... 

W biurze cisza i spokój. Dogrywamy pierwsze wycieczki szkolne dla dzieciaków. Walczymy z agencjami reklamowymi - dlaczego to co nam proponują, to jakieś totalne badziewie? Czy nie ma dobrych grafików? Z pomysłami, z polotem, kreatywnych? Przecież za darmo tego nie chcemy. Masakra. Wczoraj był u nas grafik - artysta. Sympatyczny, ale czy coś nam fajnego zaproponuje, to się okaże... A my tylko chcemy okleić busa, a nie międzynarodową kampanię prasową ;) Mamy dziś wieczorem spotkanie z Rosjanką, która być może pomoże nawiązać nam kontakt z ludźmi z Okręgu Kaliningradzkiego. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie pomysłów wiele, a co z realizacją? Czas pokaże. 

 Mamy iść na rajd Mikołajkowy za 3 tygodnie. Na rajd jesienny nie dotarłyśmy, bo w dzień startu złamała rękę. Nie wiem więc, czy to dobry pomysł... ;)

Za oknem szaro, buro i ponuro. Potrzebuję słońca! Nie wiem, jak dociągnę do lutego, do urlopu...   

środa, 31 października 2012
Jak się można pomylić...

Był wczoraj klient - Egipt, dwa tygodnie, dwie osoby dorosłe, dwoje dzieci 8 i 6 lat. Pan w wieku mocno po 60-tce, więc sama sobie dopowiedziałam, że pewnie wnuki zabiera na wakacje. Rozmawialiśmy, szukaliśmy hotelu, dzieci-to, dzieci-tamto. Dziś przyszedł dokonać rezerwacji, przyniósł paszporty całej rodziny - to jego własne dzieci, nie wnuczęta! 

A ja teraz siedzę i zastanawiam się, czy przypadkiem nie palnęłam w którymś momencie o "wnukach"...

czwartek, 02 czerwca 2011
Hola!
Wróciłam z Barcelony jeszcze bardziej nią zauroczona... To wspaniałe miasto, które naprawdę wiele oferuje. Trafiliśmy akurat na czas, gdy FC Barca zdobyła Puchar Europy, więc mogliśmy zobaczyć jak świętują prawdziwi kibice ;) Trochę utrudniało nam to poruszanie się po mieście i spanie, ale daliśmy radę. 

Amelka jak zawsze pięknie zwiedzała, zaliczała place zabaw, zachwycała się "kościółkami" (mam nadzieję, że to krótka fascynacja ;)), pokochała metro - ale niestety nadal nie jadła. Jest to problem, bo musimy kombinować, żeby cokolwiek jej wcisnąć, a ona i tak się wzbrania. Liczę na to, że gdy pójdzie do przedszkola, choć trochę się to zmieni i rozszerzy swój jadłospis. 

Krótki wypad, a fajnie naładowaliśmy baterie...


środa, 20 kwietnia 2011
Pierwsza poważna choroba
nas dopadła. Do tej pory tylko katar i parę razy gorączka. A wczoraj Amelka obudziła się zaropiałym i całkiem spuchniętym oczkiem.
Obdzwoniłam całe 3miasto w poszukiwaniu okulisty, który przyjmie nas na cito. Znalazłam. Na szczęście udało nam się tak atrakcyjnie przedstawić wizytę u lekarza, że Młoda nie mogła się jej doczekać :) Pani doktor też miła i ze zrozumieniem dla dziecka, więc poszło gładko i bez płaczu. Silne bakteryjne zapalenie spojówek. No i Młoda dostała swój pierwszy antybiotyk w życiu :(
Ale dziś już lepiej - oczko przestało ropieć, opuchlizna schodzi. Oby tak dalej.
Tylko zakraplanie nie udaje się bez przekupstwa ;) Dobrze, że wczoraj wieczorem zapobiegawczo kupiłam jej kilka książeczek - przeczuwałam, że może być ciężko.

No a poza tym kupiłam sobie piękny wiosenny płaszczyk, za którym rozglądałam się już drugi sezon. Dokładnie taki jaki chciałam. Może znajdę też w końcu jakąś torebkę i buty...? Jak zwykle masakra z zakupami. Teraz gdy siedzę w domu i tak mniej potrzebuję niż do biura, a nadal niczego nie mogę dostać. Wkurza mnie to, bo naprawdę nie mam jakichś ekstrawaganckich życzeń.

A na urodziny zażyczyłam sobie zafundowanie wizyty u brafitterki. Ciekawa jestem...

Co jeszcze? Wakacje z grubsza mamy zaplanowane - dwa majowe wypady weekendowe - na Warmię i do Barcelony. W czerwcu lecimy na Kretę. A nad lipcem i sierpniem ostro debatujemy - czy góry, czy morze, czy południe, czy północ, czy autem, czy samolotem, czy kraj, czy zagranica... Lubię takie dylematy ;)

wtorek, 05 kwietnia 2011
Zdziwiona Allegro
Sprzedajemy na Allegro rzeczy po Ameli - ubrania i zabawki. Zanim je wystawię, 3 razy dokładnie obejrzę, sprawdzę, czy nie mają żadnych wad, plam, dziurek. Dokładnie je opisuję i starannie fotografuję. Wszystkie wystawione rzeczy są w nowe (wielu nasza córka nie używała - za dużo tego było) lub w stanie bardzo dobrym, często wręcz idealnym. Nie sprzedaję rzeczy, których sama bym nie kupiła. Wystawiam w niskich cenach, bo głównie chodzi mi o to, żeby się ich pozbyć, a nie liczę na to, że zwróci mi się koszt ich zakupu. Opłata za przesyłkę to rzeczywista wartość pocztowa - niczego sobie nie doliczam. Więc większość przesyłek kosztuje u nas 4,50 zł. A wysyłane są najpóźniej następnego dnia po wpływie pieniędzy na konto, bo mąż ma pocztę pod biurem.

Więc ja się pytam, skąd średnia ocen 4,6/5? O co tym ludziom chodzi?

Sama dużo kupuję w tym serwisie i często się nacinam, np. ubrania, buty opisywane jako nowe, wcale takie nie są. A ja podchodzę do sprawy uczciwie, bo bym się ze wstydu spaliła, gdybym miała kogoś oszukać...

A jednak są niezadowoleni... Czy to nasza polska "marudność" wyłazi? Czy mam im te rzeczy oddawać za darmo, żeby byli zadowoleni? I jeszcze do domu podrzucać? ;)

Nie, żeby to mnie jakoś szczególnie smuciło (ja mam czyste sumienie ;)), po prostu się dziwię...

piątek, 18 lutego 2011
Ludzie, nie kupujcie maskotek
bo potem Biedna Matka nie ma co z nimi zrobić, a Dziecko je konsekwentnie olewa. Co zrobić z górą pluszaków?
Biedna Matka sprząta i sprząta, gotuje i gotuje, bo co ma robić, jak ciągle na zmianę śnieży i wietrzy. Od 3 miesięcy. Biedna Matka popadła w zimową depresję i nie widzi już szans na słońce. Stała się fachowcem od Peppy, Mysi, Myszki Miki, od kolorowanek, farbek, wycinanek, a już niedługo dostanie dyplom ciastolinowego mistrza.
Biedna Matka się stresuje, bo Dziecko trzeba wysłać do przedszkola, a w rodzinnej miejscowości Biednej Matki (BM) są dwa przedszkola godne uwagi, oba oblegane przez tysiące rodziców i BM jakoś wątpi, że Dziecko się dostanie i sama już nie wie, co wtedy zrobi. 
Biedna Matka ma dosyć zimy! I coś jej się robi, gdy widzi swoje dziecko rzucające się z impetem w zaspę świeżego śniegu z okrzykiem: Hurra! Śnieg! Ale wspaniale! BM wcale tak nie uważa. Wręcz przeciwnie - śnieg to odśnieżanie, zasypany garaż, zwichnięty nadgarstek, mokre nogi, siedzenie w domu, tudzież wywlekanie sanek i snucie się z nimi po lesie z błaganiem, żeby Dziecko do nich wsiadło, bo teraz nie chce, a w domu chciało...
Biedna Matka ma już tak dosyć, że czasem traci cierpliwość i gubi rozsądek...

środa, 03 listopada 2010
Cholerna zmiana czasu i inne

Zmienili czas, ale nie zmienili mojego dziecka! Dziś pobudka o 4:50. To jakiś horror! Zasypia na stojąco o 19, budzi się o 5...

Na diabła nam te zmiany czasu?!?

 

Amelka gada. Non stop. Czasem marzę o ciszy :) Ale tylko w domu - w towarzystwie milczy. Chyba będzie trochę nieśmiała, widzę, że zawsze potrzebuje trochę czasu, żeby się oswoić z nową sytuacją i nowymi ludźmi.

    

Używa setek słów, w odpowiednim kontekście i w odpowiedniej odmianie - to nas najbardziej dziwi - bez problemu odmienia wszystkie wyrazy. Jeszcze nie potrafi wymawiać "erek" i trudniejsze głoski sobie upraszcza, ale mówi bardzo wyraźnie - z tego co porównuję do innych dzieci. Poza tym układa pełne zdania (sama do siebie nawija prostymi zdankami, ale z nami rozmawia używając pięknie zbudowanych wypowiedzeń). Czasem upodoba sobie jakieś słowo, które z lubością powtarza - ostatnio była to kukabura. Nauczyła się go z Kitki i Pompona i z namiętnością powtarzała przez kilka dni :)

       

Jeśli czegoś ode mnie chce to mówi: ploszę baldzo, mamo! Albo przychodzi, obejmuje nas za szyje i mówi: kocham cię baldzo! Potrafi grać na uczuciach :) 

      

Czasem ma zaskakujące skojarzenia - wczoraj użyłam w temacie zapalenia świeczki w dyni słowa ogień, a Amelka od razu podchwyciła, że ogień i woda, ogień i woda. Może czas zacząć bawić się z nią w bardziej abstrakcyjne przeciwieństwa? :)

      

Zna kolory, nazywa i znajduje je w otoczeniu, liczy do trzech, ale zna cyfry do dziesięciu, rozróżnia blisko-daleko, duży-mały, góra-dół itd., nazywa wszystkie części ciała i garderoby oraz większość zwierząt. I codziennie, dosłownie codziennie czymś nas zaskakuje. Nie spodziewałam się, że dziecko może się tak błyskawicznie rozwijać :)

 

Za to odmówiła picia z kubka i nadal używa bidonu oraz nie chce przesiąść się z nocnika na toaletę. Ale mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu... 

  

Zaczynam powoli głupieć w domu, za długo, zdecydowanie za długo stoję w miejscu. Niby dobrze mi z tym, co robię tj. zajmuję się Dziamelką i domem, ale jednak za mało się u mnie dzieje i zaczynam odczuwać znużenie... Potrzebuję jakiejś zmiany!

  

Jeszcze tylko nadmienię, że w przyszłym tygodniu nakładem wydawnictwa Wilga ukażą się dłuuuuugo oczekiwane Powiastki Beatrix Potter!


Pozdrawiam, P.


niedziela, 03 października 2010
Wróciłam
kilka dni temu, ale jak zawsze po urlopie codzienność mną zawładnęła. Moja babcia źle się czuje i bardzo się o nią martwię. Mam nadzieję, że lekarze postawią ją na nogi...

A urlop nam się udał - pomijając zgrzyty ze zmianami hotelu i przebojami z wynajęciem samochodu. Dzień przed wylotem zadzwoniła do nas Triada i po raz kolejny zmieniono nam hotel. Ale z tego co słyszeliśmy od innych wczasowiczów była to zmiana dla nas korzystna. A na wynajęty samochód czekaliśmy 3 dni, bo panowie z wypożyczalni mieli nieco nietypowe podejście do klienta ;) i nie zobaczyliśmy ostatecznie wszystkiego, co mieliśmy w planie. 

Za to pogoda była piękna - ciepło, ale nie upalnie, woda w morzu też cieplutka, palmy, oleandry i oliwki, baklawy, chałwy i kebaby, Tales, Heraklit, Hipokrates i Herodot, gin z tonikiem... ;)


czwartek, 16 września 2010
Przepychanki z biurem podróży
Wykupiliśmy w zeszłym roku wczasy. Bo była promocja - zapłaciliśmy mniej o 40% od ceny katalogowej. Znane biuro, szeroka oferta. Wybraliśmy Turcję, Bodrum, hotel 5*, all inclusive, wylot z Gdańska. 
Najpierw zmieniono nam termin wylotu - na tydzień wcześniej. 
Potem zmieniono dzień wylotu z wtorku na środę.
Następnie miejsce wylotu - z Gdańska na Warszawę. Mogliśmy w tym momencie zrezygnować z tego wyjazdu i wykupić sobie inny, ale już w normalnej cenie, co nas nie urządzało. Więc lecimy z Warszawy. 
Następnie zmieniono nam hotel. Też w Bodrum, też 5*, też all inclusive. Niby ok, ale jednak to nie był ten, który sobie wybraliśmy. Mogliśmy zrezygnować - ale patrz jak wyżej...

Wczoraj odebraliśmy telefon - biuro podróży. Mam dla Państwa propozycję - zmiana hotelu, na ten pierwszy, który sobie wybraliśmy. Na tych samych warunkach. Na moje pytanie "dlaczego?", pani poinformowała mnie, że na ten aktualny mają reklamacje i proponują nam korzystną zmianę. Ok, zgadzamy się. 

Ale mam wrażenie, że wepchnęli nam początkowo ten gorszy hotel, bo płaciliśmy mniej. A potem okazało się, że nie sprzedali wszystkich miejsc w tym lepszym i upychają w nim ludzi, żeby nie stracić. Na parę dni przed wylotem. 

Mam niesmak. Wielki. Po raz pierwszy zdarzyły nam się takie cyrki z biurem podróży. Zawsze wybieramy duże, renomowane biura, żeby właśnie uniknąć takich wypadków, a tu duże i podobno renomowane i jaka skucha.

Mam tylko nadzieję, że na miejscu wszystko będzie ok. 
 
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 97