czwartek, 19 stycznia 2012
Czy wy też tak macie?
Kupujecie dziecku książki w ilościach hurtowych, zakładając, że będą to przyszłe prezenty na różne uroczystości, a potem, po kolei, wszystkie je dziecięciu dajecie, bo sami nie możecie się doczekać lektury?
;-)
środa, 23 listopada 2011
Mój mały czytelnik
Amelka nadal kocha książki. Co nas niezmiernie cieszy. Nie lubi księżniczek, kucyków, Barbie i klasycznych disneyowskich produkcji, więc książeczki wybiera również w tematyce neutralnej, a nie stricte dziewczęcej. Książeczki z przewagą ilustracji już zostały pożegnane. Teraz króluje treść, okraszona ciekawymi obrazkami. Fajne jest to, że mnóstwo fragmentów zna na pamięć i recytuje je razem z nami :)


Hitem ostatnich miesięcy są Rozmowy ze świnką Halinką. Zbiór krótkich historyjek o przedszkolaku Filipie i jego ukochanej przytulance - śwince Halince. Pisane w języku zrozumiałym przez maluchy i traktujące o sprawach im bliskich. 
W ogóle chętnie słucha o przygodach przedszkolaków np. Lulaki, pan Czekoladka i przedszkole



Nadal uwielbiamy Mamę Mu i Pana Wronę. Latem ukazał się zbiór opowiadań Mama Mu na rowerze - następna świetna pozycja do naszej kolekcji :)



Od niedawna poznajemy kultowych Julka i Julkę. Domaga się czytania przynajmniej kilku opowiastek na raz :)



Wydawnictwo Znak pomyślało o przedszkolakach i wydało serię książeczek o Misiu Paddingtonie w dużym formacie i z ładnymi kolorowymi ilustracjami. Nie żeby przepadała, ale lubi.



W dalszym ciągu kocha Pana Kuleczkę, Nusię, Elmera (w tym roku pokazało się kilka nowych części). Bardzo lubi Przepraszam, czy jesteś czarownicą? i prawie codziennie ogląda od deski do deski Muka. Lubi też książki o dinozaurach :)

No a hitem hitów jest u nas Gruffalo. Wypożyczamy go regularnie z biblioteki - swojego nie mamy, bo od wielu lat jest niedostępny na rynku. Znamy go na pamięć. Ostatnio go nawet zeskanowaliśmy i czytamy jak ebooka ;-) 



Fajną serią jest wg mnie Bawidoc - edukacyjne książeczki z wieloma okienkami, ukrytymi drobiazgami, sekretnymi schowkami, pozwalające na poznawanie świata poprzez zabawę.  



Kompletnie za to u nas nie zaskoczyła seria Janoscha. Nie lubi, nie słucha, nie interesuje się. Poza tym nie polubiła serii o Basi, o wróżce Amelce, o Tupciu Chrupciu i o Franklinie - a wiem, że to hity wśród maluchów. 

A teraz zamierzamy odkurzyć książeczki o zimie i Bożym Narodzeniu. Przed nami kilka tygodni czytania o Mikołaju ;) 

A może Wy coś polecicie w temacie zimowo-świątecznym? 

Znamy zakamarkową Zimę, Boże Narodzenie w Bullerbyn, Najbardziej na całym świecie lubię śnieg, Paddington i świąteczna niespodzianka, Pan Brumm obchodzi Boże Narodzenie
wtorek, 12 kwietnia 2011
Amelka w bibliotece
Zapisałam Amelkę do biblioteki. Od paru lat w niej nie byłam, bo jakoś mi nie było po drodze. A w dziale dziecięcym nie byłam od dziecka. A nie, nieprawda. Byłam, w czasie studiów, gdy mnie naszło na Pana Samochodzika i wypożyczyłam sobie całą serię ;)
W każdym razie jestem miło zaskoczona olbrzymim wyborem książeczek dla maluchów. Za każdym razem wychodzimy z 5 nowymi skarbami. Poza tym mogę sobie spokojnie pomyszkować na półkach, bo Młoda zasiada przy stoliku i przegląda książeczki, a nie biega jak szalona, jak to ma miejsce np. w księgarniach. 
Pooglądam sobie te pozycje, o których zakupie myślałam, ocenię czy warto, wypożyczę i w domu sprawdzę na Ami, czy jej się podobają. 
Amelka jeszcze za bardzo nie chce sama wybierać książek, ale w domu każe sobie czytać w pierwszej kolejności te przyniesione z biblioteki.
Czym skorupka za młodu... ;)

czwartek, 10 lutego 2011
Amelka czyta
Od kilku miesięcy nie ma już na naszych półkach książeczek dla maluchów. Pożegnaliśmy te z fakturami i te z okienkami i te dźwiękowe, plastelinkową serię Obrazki dla maluchów, grubokartkowe książeczki z obrazkami itp. Teraz Amelka zainteresowana jest fabułą. Teraz razem czytamy i opowiadamy. Ami wybiera te książki, które mają duże, wyraźne ilustracje oraz umiarkowaną ilość treści; te, które nie są za długie i interesujące. Siada nam na kolanach, ogląda obrazki i słucha, często komentuje, a po skończonej lekturze rozmawia z nami na jej temat. Fajnie :)

Ulubioną zimową książeczką jest Zakamarkowe O zimie. Znamy ją już na pamięć :)



Poza tym kocha historyjki o Elmerze, nadal czytamy opowiastki o wombacie (lubi ilustracje), chętnie sięga po Zakamarkową Mamę Mu, Nusię i Melę. 



Troszkę już wyrosła z serii o Eli, ale od czasu do czasu do niej wraca i wtedy przerabiamy cały zestaw :)



Niedawno dostała Pierwsze urodziny prosiaczka - to pozycja idealna dla młodszych dzieci, ale codziennie ją czytamy - pewnie dlatego, że Amela kocha przyjęcia i torty :)



Amelka uwielbia ilustracje, na których znajduje się mnóstwo szczegółów. Długie chwile spędza przy takich książkach wyszukując jakieś poukrywane drobiażdżki. Kocha Muka, Miasteczko Mamoko, Gdzie jest tort? i edukacyjną serię Obrazki dla maluchów (tę przeznaczoną dla starszych dzieci, nie wiem dlaczego nazywają się tak samo, lekko nietrafiony pomysł):



Przed snem czytamy jej troszkę dłuższe historyjki. Bardzo lubimy (wszyscy) Aksamitnego królika, Wesołego Ryjka Widłaka (tegoż  Opowieści do poduszki też fajne), Powiastki Beatrix Potter...



Ostatnio na rynku pojawiła się książeczka Kamyki Astona. To wg mnie obowiązkowa pozycja dla wszystkich małych kolekcjonerów o wielkim serduszku. Jest świetna - polecam! :) 



A co lubią Wasze 2-3-letnie dzieci?
   
piątek, 09 kwietnia 2010
Książeczki z okienkami
Amelka od jakiegoś czasu uwielbia książeczki z "okienkami" lub innymi ruchomymi częściami. Na szczęście wyrosła już z gryzienia okładek i wyrywania wystających elementów; czasem zdarzy jej się zagiąć stronę, ale widzimy, że okres niszczycielski odszedł w niepamięć (jeśli nie na stałe, to przynajmniej tymczasowo). Bardzo lubi też książeczki z magnesami, fajnie się nimi bawi, chociaż za mała jest jeszcze na układanie z nich sensownych historyjek. 
I aktualnie na topie są u nas:

Seria z Panem Kłapem:



Wszystkie książeczki mają ruchome części, są bardzo barwnie i prosto ilustrowane, każda ma jakiś edukacyjny temat przewodni. Są zabawne, niewiele w nich treści - przeznaczone są bardziej do samodzielnego oglądania niż do  czytania z rodzicem, a każda kończy się niespodzianką ;) To nasz numer 1 od paru miesięcy. (Kupowałam je na marketowych wyprzedażach za 3-4 złote ;))

Seria z Mysią:



W serii jest parę rodzajów książeczek - większe i mniejsze, tańsze i droższe. Te droższe mają więcej ukrytych "bajerów" i są przeznaczone dla nieco starszych maluchów. Podobnie jak książeczki z Panem Kłapem - są barwne, proste, z edukacyjną treścią. Mysia ma tę przewagę nad Panem Kłapem, że jest znana z animowanych bajeczek. A jednak obie z Amelką wolimy zielonego krokodyla ;)

Seria Little People:


 
W serii 4 książeczki z okienkami, których na każdej stronie jest mnóstwo. Dzieci uczą się liczyć, poznają kolory, odgłosy zwierząt, pojazdy, kształty itp. Wg mnie to książki na kilka lat rozwoju dziecka, mają bardzo zróżnicowany poziom. Każda pozycja ma inny temat. Porządnie wykonane, dziecku ciężko byłoby je zniszczyć. Jedyny ich minus wg mnie, to zbyt wysoka cena :(


Lubi też oglądać Zebrę Tolkę, choć ta fajna opowieść przeznaczona jest dla nieco starszych dzieciaków. Zebra trzepocze rzęsami, wędruje, przebiera się, maluje, co dla nawet dla naszego malucha jest atrakcyjne. Świetna pozycja, polecam :)



Znacie jeszcze jakieś inne fajne "ruchome" książeczki?
 
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Mały czytelnik
Amelka nadal "czyta". Znudziły ją książki z różnymi fakturami, znudziła seria Obrazki dla maluchów - w końcu ;) 
Od dłuższego już czasu przebojem jest u nas seria książeczek ze zdjęciami różnych zwierząt wydawnictwa Aksjomat. To właśnie na nich Amelka nauczyła się rozróżniać zwierzęta:



Pokochała serię "do czytania i śpiewania" wydawnictwa Muchomor i każe nam ciągle śpiewać - biedne dziecko ;) 

 

Hitem ostatnich tygodni jest poniższa pozycja:



Bardzo fajna książka, o dużym formacie, z kartonowymi stronami, do nauki kolorów. Każda strona poświęcona innej barwie, ilustrowanej pięknymi zdjęciami zwierząt. 
Amelka zawsze otwiera ją na stronach z białym i czarnym i z okrzykiem Ma-ks! pokazuje wszystkim czarnego spaniela ;)

Bardzo lubi serię Szukajmy razem. Mamy kilka książeczek i w każdej z równą pasją szuka (i bezbłędnie znajduje!) ukrytych zwierzątek.



I ciągle, wiernie i niezmiennie uwielbia:
- Gdzie idziemy?Jest tam kto?
- Mój pierwszy alfabet
- Bardzo głodna gąsienica

Kocha wiersze - codziennie na dobranoc "tłuczemy" klasyków: Tuwima, Brzechwę, Konopnicką itede. Przy prozie dobrze zasypia, można jej czytać cokolwiek, a ona w ciągu minuty śpi. Mam nadzieję, że szacunku do prozy jeszcze nabędzie ;)
poniedziałek, 02 listopada 2009
Jak mama została Indianką
Ulf Stark

Czy mamy potrafią bawić się w Indian? Przekonuje się o tym Ulf, kiedy pewnego dnia udaje mu się odciągnąć mamę od smażenia kotletów - czyli uwolnić z niewoli u bladych twarzy. Spędzają ze sobą niezwykły dzień. Mama zmienia się nie do poznania - przypomina sobie czasy, kiedy sama, jako mała dziewczynka, bawiła się w Indian. Ten jeden raz kotlety mogą poczekać! [opis wydawcy]

Mądra książeczka przypominająca wszystkim dorosłym (a w szczególności zabieganym mamom) o tym, że w każdym z nas pozostała odrobina dziecka i warto ją od czasu do czasu odszukać... 
Piękne ilustracje, ładne wydanie, opowieść pełna humoru i z ważnym przesłaniem. Pokazuje jak ważna jest odrobina szaleństwa, beztroski i zabawy, tak dla dzieci, jak i dla rodziców.

Polecam, szczególnie mamom, które zagubiły gdzieś w codzienności iskierkę szaleństwa... 

Moja ocena: 5/6



niedziela, 13 września 2009
O żywieniu malucha

Jestem przeciwnikiem gotowych dań. Tak dla dzieci, jak i dla dorosłych. Uważam, że w dzisiejszych niezdrowych czasach, trzeba zrobić wszystko, żeby chociaż odżywiać się w miarę zdrowo. Co nie znaczy, że jestem ekofanatyczką ;) Gotuję dla nas, gotuję dla Amelki i coraz częściej są to te same potrawy. 

Sporo czytałam o żywieniu niemowląt i małych dzieci - mając w domu wcześniaka-niejadka z anemią, to raczej wymagane ;)  Fajnymi, godnymi polecenia pozycjami są dwa poniżej prezentowane poradniki. 


Pierwszy z nich to Mały smakosz autorstwa Annabel Karmel, guru w temacie żywienia maluchów. Zawiera ogólne porady i wskazówki nt. rozszerzania diety niemowlęcia oraz ponad 200 ciekawych przepisów na zróżnicowane dania, podzielone wg wieku dziecka.  Sporo z nich sprawdziłam, sporo jeszcze przede mną, a właściwie przed nami :) 


Drugim jest Zdrowy start Agnieszki Górniakowskiej. Tu znajdziemy znacznie więcej "teorii", za to mniej przepisów. Książka podzielona została na rozdziały dotyczące danych grup produktów np. nabiał, warzywa, słodycze, ryby, mięso itd. Autorka osobne rozdziały poświęciła również żywieniu kobiet w ciąży, mam karmiących, rozszerzaniu diety i alergiom pokarmowym. Ciekawe, ważne, takie kompendium wiedzy dla mam :)

Polecam obie pozycje. 




piątek, 21 sierpnia 2009
Mało tekstu, dużo treści
Ostatnio nabyłam dwie niezwykłe książeczki dla Amelki:

Muk w podróży dookoła świata
Marc Boutavant

Niespotykana i oryginalna książeczka opowiadająca o podróży misia (?) Muka przez świat. Moje pierwsze wrażenie było jeszcze dalekie od zachwytu - jaskrawe barwy, postaci przerysowane, stylistyka "mangowata" (nie jestem fanką), komiksowe dymki... Ale za moment, gdy uważniej się przyjrzałam ilustracjom - kompletnie zmieniłam zdanie. Jest cudna! Każde przewrócenie strony przenosi nas do innego kraju, na inny kontynent, ilustruje powszechne skojarzenia, jakie mamy z tymi miejscami, typowe dla nich zwierzęta, potrawy, architekturę,a także uczy kilku słówek w odpowiednim języku. Ilość szczegółów, ukrytych smaczków przyprawia o zawrót głowy! To nie jest książka, którą można przeczytać i odłożyć na półkę, to książka, którą można oglądać - właśnie ogladać, bo tekstu tu mało - całymi godzinami. Plusem jest także duży format księżeczki oraz nietypowe, gładkie, jakby plastikowe kartki. 
Ze względu na dość skomplikowane ilustracje i sporo egzotycznych pojęć polecam starszym maluchom. Dla mnie rewelacja!

Moja ocena: 6/6





  
Gdzie jest tort?
The Tjong-Khing

To książka bez tekstu. Wszystkie historie opowiada ilustracja. Opowieść zaczyna się, gdy dwa szczury kradną tort, a jego właściciele ruszają za nimi w pogoń. Każda strona to kolejny etap pościgu. Równocześnie z głównym wątkiem pojawia się mnóstwo innych historii, które trzeba znaleźć, śledzić, a zagadki rozwiązywać samemu. Trudno opisać humor, wielowątkowość i wielowarstwowość tej książki - jest niesamowita! I podobnie jak z Mukiem, można z nią spędzić całe godziny. To książka, którą się opowiada mniejszemu dziecku, a która uczy opowiadania starsze dziecko, która ćwiczy spostrzegawczość i wyobraźnię. Świetna pozycja!

Moja ocena: 6/6


czwartek, 06 sierpnia 2009
Eric Carle w Tataraku
Wydawnictwo Tatarak niedawno wydało dwie fantastyczne książki dla maluchów. Pierwsza z nich to 

Bardzo głodna gąsienica

To klasyka literatury dziecięcej. Zielona żarłoczna gąsienica ma już 40 lat! Rewelacyjnie wydana, na pięknym, grubym kartonie, w pomysłowej formie i ze świetnymi ilustracjami. Bawi i uczy. W zabawny sposób pokazuje cykl życia owada, uczy dni tygodnia oraz liczenia, może też zachęcić niejadka do spróbowania czegoś nowego (wypróbuję to na Amelce jak będzie troszkę większa ;)). Język jest prosty i łatwo wpadający w dziecięce ucho.
Autor opowiada historię gąsienicy, która je co tylko napotka na swej drodze i dosłownie przegryza się przez karty książki... 




Drugą książką jest 

Od stóp do głów

Również ładnie wydana na grubym kartonie, odpornym na dziecięce łapki, z fajnymi ilustracjami autora. Tym razem Carle zachęca nas do aktywności ruchowej i podpowiada, jak można naśladując zwierzaki ćwiczyć razem z maluchem. To gimnastyka i zabawa w jednym. A poza tym znowu wyraźny walor dydaktyczny - dziecko poznaje egzotyczne zwierzęta, zauważa różnice między budową zwierząt i ludzi, a także zyskuje świadomość swego ciała. Do tego prosty, wierszowany tekst. Same plusy!



Polecam obie pozycje! 

Moja ocena: 6/6

P.S. Cena obu książeczek również zachęca do zakupu! 
 
1 , 2 , 3