Ostatnie notki
Zakładki:
- Peru i Boliwia 2007
Autorski przewodnik po Pomorzu
Blog Mojego Męża
Chiny i Tybet 2005
Mediterraneo
Na skróty:
Patekku@gmail.com
Pod kontrolą
|
wtorek, 09 lutego 2010
Ostatni rejs
Ostatni dzień urlopu spędziliśmy na pobliskiej wyspie Symi. Rano wyruszyliśmy z portu Rodos w około dwugodzinny rejs. Symi słynie z połowu gąbek (kiedyś była największym dostawcą gąbek na świecie) i z aromatycznych ziół. Leży ok. 40 km od Rodos i tylko 7 km od wybrzeży Turcji. To tu Luc Besson kręcił "Wielki Błękit".
Widok na mury Rodos: ![]() ![]() Rejs minął nam szybko i przyjemnie. Amelka była atrakcją dla wielu pasażerów, którzy zabawiali ją, rozśmieszali i umilali podróż. Polubiła popów, którzy z nami płynęli i zafascynowana przyglądała się ich długaśnym brodom ;) Pierwszym przystankiem był klasztor Panormitis z cudowną ikoną Archanioła Gabriela, patrona marynarzy. ![]() ![]() Po godzinnym postoju, po szybkim zwiedzeniu klasztoru, popłynęliśmy dalej - do stolicy wyspy - Ano Symi. Miejscowość zachwyca niesamowitą architekturą - XIX-wieczne neoklasycystyczne jednopiętrowe wille, w większości pięknie odrestaurowane i odmalowane, wznoszą się na okalających zatokę wzgórzach. Przepiękny widok! I niespotykany... ![]() Mieliśmy kilka godzin na spokojne włóczenie się po miasteczku, na wizytę w knajpce, wypicie frappe, pogapienie się na morze... ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Było piekielnie gorąco, więc mąż został z córcią w cieniu restauracyjnych parasoli, a ja obleciałam pobliskie zakątki: ![]() ![]() ![]() Poruszanie się po miasteczku (większej jego części) jest niesamowite - trzeba wspinać się na tysiące schodków, przemykać wąziutkimi chodniczkami, wchodzić mieszkańcom niemalże do mieszkań, żeby kontynuować spacer, i ciągle - góra-dół, góra-dół... Bliżej portu jest mniej stromo i bardziej lajtowo, ale też tłoczniej, bo turyści z reguły wybierają łatwiejsze szlaki ;) Więcej tam knajpek, sklepików, galerii. Ale znacznie przyjemniej było mi spacerować po wyludnionych stromiznach z przepięknym widokiem na zatokę. Symi jest przepiękna. Zjawiskowa. Maleńka perełka, którą koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty na pobliskim Rodos. ![]() I tak zakończył się nasz urlop z 10-miesięcznym maluchem. Było fantastycznie! Rodos to mała wyspa, której najważniejsze zabytki spokojnie można zwiedzić podczas tygodniowego pobytu. Ale pomimo jej niewielkich gabarytów jest co oglądać :) KONIEC
czwartek, 21 stycznia 2010
Zdrowotnie
Rok trwała nasza "przygoda" z Ośrodkiem Wczesnej Interwencji. Już koniec. Teraz tylko w połowie roku kontrola w Poradni Rehabilitacyjnej. Zaliczyliśmy ostatnią kontrolę - u psychologa. Jak wszyscy inni specjaliści, nie miała żadnych uwag do Amelki. Jak na każdej wizycie zdziwiła się, że Ami posiada umiejętności, których jeszcze nie powinna była opanować (no cóż, dziecko, nie wie, że nie powinno i rozwija się swoim własnym trybem, a nie podręcznikowym i wyprzedza rówieśników o parę rozdziałów ;)) Zalecono nam basen i hipoterapię - z basenem ruszamy od wiosny, a zajęcia hipoterapii, na które Ami uczęszcza, chcemy przenieść do stadniny bliżej domu - z tym, że wtedy pewnie nie będzie już sponsoringu NFZu :( Byliśmy też na kontroli u okulisty, bo wg nas Amelce "uciekały" oczka i zezowała (na niektórych zdjęciach to widać). Okazało się, że to nie zez, tylko tzw. zez pozorny. Po prostu ma szeroką nasadę nosa i oczko, przy patrzeniu w bok, chowa się i nam - patrzącym - wydaje się, że to zez. Taka jej uroda :) To wrażenie z biegiem lat będzie zanikać, bo nos jej się będzie wydłużał - ciekawe, nie? Musimy jeszcze zrobić badanie krwi i moczu (znowu będzie masakra) i sprawdzić poziom żelaza, ale mamy ostatnio straszne ząbkowanie i nie mamy sumienia dodatkowo jej gnębić. Zęby od paru tygodni idą jeden za drugim, dziąsła spuchnięte, megamarud, ślini się makabrycznie, znowu nie je... Wszyscy mamy już dosyć... Wczoraj przebił się kolejny ząb (hurrraaa!), a dziś spuchło dziąsło z drugiej strony... ech...
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Mały czytelnik
Amelka nadal "czyta". Znudziły ją książki z różnymi fakturami, znudziła seria Obrazki dla maluchów - w końcu ;) Od dłuższego już czasu przebojem jest u nas seria książeczek ze zdjęciami różnych zwierząt wydawnictwa Aksjomat. To właśnie na nich Amelka nauczyła się rozróżniać zwierzęta: ![]() Pokochała serię "do czytania i śpiewania" wydawnictwa Muchomor i każe nam ciągle śpiewać - biedne dziecko ;) Hitem ostatnich tygodni jest poniższa pozycja: ![]() Bardzo fajna książka, o dużym formacie, z kartonowymi stronami, do nauki kolorów. Każda strona poświęcona innej barwie, ilustrowanej pięknymi zdjęciami zwierząt. Amelka zawsze otwiera ją na stronach z białym i czarnym i z okrzykiem Ma-ks! pokazuje wszystkim czarnego spaniela ;) Bardzo lubi serię Szukajmy razem. Mamy kilka książeczek i w każdej z równą pasją szuka (i bezbłędnie znajduje!) ukrytych zwierzątek. ![]() I ciągle, wiernie i niezmiennie uwielbia: - Gdzie idziemy? i Jest tam kto? - Mój pierwszy alfabet - Bardzo głodna gąsienica Kocha wiersze - codziennie na dobranoc "tłuczemy" klasyków: Tuwima, Brzechwę, Konopnicką itede. Przy prozie dobrze zasypia, można jej czytać cokolwiek, a ona w ciągu minuty śpi. Mam nadzieję, że szacunku do prozy jeszcze nabędzie ;)
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Jeden dzień w Palmie
Drogi na Majorce są świetne i dobrze oznaczone. 3/4 skrzyżowań to ronda. Poruszać się tu bardzo łatwo, więc na drugi koniec wyspy dotarliśmy w ciągu 1,5h. Mieliśmy cały dzień na zwiedzanie stolicy. Palma de Mallorca to spore miasto, pięknie położone nad morzem. Z urokliwą starówką, zapierającymi dech w piersiach zabytkami i jakąś taką przyjemną, swojską atmosferą... Jako że auto zaparkowaliśmy vis a vis katedry La Seu, ją pierwszą też zwiedziliśmy. Uchodzi ona za jedną z najpiękniejszych gotyckich katedr świata i wg mnie nie jest to przesadzona opinia. Prace nad jej budową zaczęły się ok. 1300 roku, a ostatnie poprawki wykonano w XIX w.
![]() ![]() ![]() Na początku XXw. jej wnętrze ozdabiał Antonio Gaudi. Poniżej widzimy wykonany z kutego żelaza Baldachim jego autorstwa. Projekt nie został przez niego ukończony i to co dziś możemy oglądać, stanowi tylko próbę odtworzenia wizji autora. ![]() Trafiliśmy na ten moment dnia, gdy światło słoneczne wpadało do wnętrza katedry przez olbrzymie witraże i dawało zdumiewające i piękne efekty... ![]() ![]() Widok na Parc de la Mar i port z okolic katedry: ![]() Stare miasto to wąskie, klimatyczne uliczki, piękne pałace, secesyjne kamienice, sklepiki, butiki, salony, bary, kawiarnie, restauracje... ![]() ![]() ![]() ![]() Można tu "nakarmić" i duszę - oglądając zachwycające zabytki, ocierając się o wielką sztukę (Gaudi, Miro), oddychając przyjemną atmosferą miasta; i ciało - to świetne miejsce na zakupy (sieciowe i markowe sklepy), na pyszny obiad, na miły spacer. To naprawdę piękne miasto, do którego chciałabym kiedyś wrócić... Majorka słynie ze sztucznych pereł, a Palma to dobre miejsce na ich zakup ;) „Perły
Majorka" (perles de majorcan) są imitacjami wytwarzanymi z plastiku, szkła
lub porcelany powlekanych perłową esencją (essence d'orient) albo emalią
bizmutową o barwie białej, kremowej, szarej, czarnej, szampańskiej itp. Efekty
optyczne, typowe dla pereł naturalnych i hodowanych (połysk, orient, overton),
uzyskuje się przez wielokrotne nakładanie cienkich warstewek bezbarwnego octanu
celulozy (celuloid bezpieczny) i zaprawianego guaniną azotanu celulozy
(celuloid). [rynekjubilerski.pl] Dzień zakończyliśmy w okolicach Palmy, w delfinarium Marineland. Nigdy nie widziałam delfinów z bliska, nie byłam na takim pokazie, a że Amelka podróżowała z nami, zdecydowaliśmy się na wizytę w tym miejscu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() I tak jak się spodziewałam - nie byłam zachwycona ;) Ale widziałam, że dzieciom bardzo się podobało, a to w końcu atrakcja głównie dla nich... CDN
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Pitu-pitu noworoczne
Urlop miałam. Tak jakby. Mąż miał urlop, więc tak jakbym i ja go miała :) Zajmował się Amelką, a ja miałam czas dla siebie i na spokojne ogarnięcie dookolności. Przeczytałam dwie książki, obejrzałam kilka filmów, co ostatnio jest megawydarzeniem ;) Amelka śpi już sama, więc zrobiło nam się jakoś swobodniej. Poza tym odpaliliśmy w końcu nianię elektroniczną, którą kupiliśmy, gdy byłam w ciąży. Tak jakoś nie było nam po drodze ;) Za to teraz bardzo ją sobie chwalimy. Może znowu do kina się pójdzie? Babcię się do opieki zatrudni. Wieczorem, a nie jak dotąd na 15:00 ;) Od dziś się odchudzam. Odkąd skończyłam karmić, tyję w zastraszającym tempie, a w Święta to już chyba rekord przybierania na wadze pobiłam ;) Ale bigosik, tort makowy, pierogi, rybki, ciasta, i inne pyszności, rozumiecie nie? Do wiosny muszę zgubić 5 kg, muszę! Głodna jestem, cholera... Poza tym nic ciekawego i nic nowego. Naprawdę. Żadnych sensacji. Mogę tylko rozpływać się w zachwytach nad Amelką, która jest przesłodka, ale co za dużo to niezdrowo, nie? ;)
wtorek, 22 grudnia 2009
środa, 16 grudnia 2009
Moje dziecko
Dorota Zawadzka Poradnik dla rodziców (głównie dla mam) napisany w formie wywiadu. Bardzo cenne wskazówki, ciekawe, odmienne spojrzenie na wiele zwyczajnych i oczywistych, jak by się wydawało, spraw. Okazuje się, że wiele problemów powstaje w nas, rodzicach, przez nasze niewłaściwe myślenie, a dzieci są Bogu ducha winne ;) Pani Dorota pokazuje jak dojrzale i mądrze kochać, jak wspomagać rozwój swojego dziecka, jak uniknąć częstych błędów wychowawczych. Na dodatek w bardzo przystępnej formie. Każdy rozdział to osobny temat - co robić, gdy dziecko nie śpi, gdy nie je, gdy wchodzi nam na głowę, gdy chce psa, itede. W zalewie poradników, nie zawsze wartościowych, ten wg mnie warto przeczytać. Moja ocena: 5/6
![]()
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Święta Godzina
Codziennie o 20. Dziamella śpi, tata nad nią czuwa, a ja mam święty spokój. Zasiadam (lub zalegam) z herbatą, przejrzę gazetę, poskaczę po kanałach, obejrzę jakiś nagrany program sprzed miesiąca, a czasem posiedzę po prostu w ciszy. I dobrze mi tak. I tego potrzebuję. Bezwzględnie. Przydałaby się też Święta Godzina z jakimiś ludźmi, niebędącymi rodzicami małego dziecka i niebędącymi rodziną, bo od miesięcy tylko z takimi się widuję. Choć raz w tygodniu. Pogadać z kimś o czymś, co nie jest związane z dzieckiem... Dziczeję. Mąż mi dziś powiedział, że ostatnio komunikacja ze mną szwankuje, bo moje wypowiedzi są mało logiczne. One pewnie są logiczne, ale dostosowane do poziomu mojej córki ;) Dziczeję i na dodatek głupieję. Przeraziło mnie to.
sobota, 12 grudnia 2009
Doniesienia Amelkowe
Najpierw Amelka chodziła, teraz biega, pomagając sobie piskiem. Jestem lekko wykończona ;) Wszędzie jej pełno, wszędzie zagląda, wszędzie włazi... Boże, gdzie te czasy, gdy pół dnia przesypiała i leżała tam, gdzie się ją kładło ;) Piekarnik i zmywara to aktualne hity. Trzeba było je odpowiednio zabezpieczyć. A odkurzacz to najlepszy kumpel - chowanie go do szafy, po skończonym sprzątaniu, wywoływało u Ami histerię. Płakała i waliła piąstkami w drzwi szafy. Musieliśmy coś wymyślić. I wymyśliliśmy - teraz po odkurzaniu, Amelka żegna odkurzacz -my tłumaczymy jej, że idzie on do swojego domu, który mieści się w szafie, ona mu robi papa, przesyła buziaki i jest święty spokój :) Na Gwiazdkę dostanie swój miniegzemplarz ;) Najgorszym horrorem są dla mnie spacery. Nie chce siedzieć w wózku, nie chce chodzić za rękę, nie chce szelek (nie mogę ich jej nawet założyć, bo płacze i siada na ziemi). Masakra. Nieustająca walka. Tam gdzie mogę, puszczam ją samą, ale wiadomo, że nie wszędzie dziecko może swobodnie chodzić. Poza tym jeszcze często upada - gruby kombinezon i wysokie buty nie ułatwiają jej sprawy. Po godzinie jestem tak umordowana, że ja też padam na twarz. Niech już będzie lato, bo się wykończymy obie ;) Amelka nam wyraźnie dorasta, to już nie dzidzia, a mała dziewczynka; powoli zaczynamy ją usamodzielniać i odcinać się od okresu niemowlęctwa. Najpierw wyeliminowałam butelkę ze smoczkiem w dzień. Mleko w butli podaję jej tylko raz, w nocy. Resztę napojów dajemy jej w niekapku. Ograniczamy jej smoczek-uspokajacz, którego Ami ciągle potrzebuje do zasypiania. Chcielibyśmy z niego jak najszybciej zrezygnować... a jak się uda - zobaczymy. Od kilku dni Amelka zasypia sama w swoim łóżeczku. Nasz wielki sukces :) Do tej pory zasypiała z nami w naszym łóżku, przytulona do jednego z nas, a po chwili odkładaliśmy ją do jej łóżeczka (nadal w naszej sypialni). Zastosowaliśmy metodę SuperNiani, która rzeczywiście okazała się skuteczna. I ma rację pani Zawadzka, że to wszystko w naszych - rodziców - głowach siedzi - nam było trudniej pogodzić się z brakiem cowieczornych przytulasów niż jej. Nasza córka zaakceptowała to bez problemu :) Gdy tylko Ami zrezygnuje z nocnej butli mleka, przeprowadzimy ją do jej pokoju. Nie będzie łatwo - nam - bo Amelka pewnie znowu przyjmie to ze stoickim spokojem ;) A po świętach zabieram się poważnie do nauki nocnikowania. Amelce zdarzyło się ostatnio parę razy zawiadomić nas o kupie, musimy to wykorzystać :) Została nam jeszcze tylko jedna wizyta w OWI. Zaliczyliśmy wszystkie kontrolne spotkania u wszystkich specjalistów (poza psychologiem, ten czeka nas w styczniu) i nikt nie chce nas już więcej widzieć ;) Generalnie wszyscy chwalą rozwój Amelki, ma prawidłową postawę (co dla mnie jest bardzo ważne, bo ja mam skoliozę i pół dzieciństwa spędziłam na zajęciach korekcyjnych), ładnie się porusza, nie ma złych nawyków i podobno, jak na 15 m-cy, rewelacyjnie mówi. No jednym słowem, mamy już zdrowe dziecko, a po wcześniactwie pozostały tylko jej niewielkie gabaryty :) Ale i tak od niedawna zakłada ubranka w rozmiarze odpowiednim do swojego wieku (80-tkę), po raz pierwszy od narodzin, więc i z tym jest coraz lepiej :) To tyle z najważniejszych bieżących doniesień :)
czwartek, 26 listopada 2009
Mój pierwszy alfabet
Elżbieta Wasiuczyńska Pięknie wydana książeczka do pierwszych zabaw z alfabetem. Ilustracjami są wyszywanki, niezwykle barwne, pomysłowe i zabawne. Każdej literce poświęcona jest jedna strona książeczki, ilustruje ją kilka obrazków, przedstawiających przedmioty, których nazwy rozpoczynają się właśnie od niej. Piękna, estetyczna, wydaje mi się, że warto mieć ją w biblioteczce. Na dodatek jest dużego formatu, z grubymi, kartonowymi stronami, odporna na dziecięce łapki. Moja córka bardzo ją lubi, choć do zrozumienia przez nią alfabetu daleka droga ;) Moja ocena: 6/6 ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||