Blog > Komentarze do wpisu
Gwiazdozbiór psa

Peter Heller

 

Hig przeżył epidemię grypy, która niemal doszczętnie wytrzebiła ludzkość. On sam stracił żonę i przyjaciół. Teraz mieszka w hangarze na małym opuszczonym lotnisku wraz z psem i jedynym sąsiadem - mizantropem nie rozstającym się z bronią.
W swojej cessnie 182 z 1956 roku Hig zabezpiecza strefę ochronną lotniska, a od czasu do czasu wymyka się w góry, by łowić ryby i udawać przed samym sobą, że wszystko jest jak dawniej. Kiedy jednak w pokładowym radiu natrafia na transmisję z innego lotniska, budzi się w nim skrywana głęboko nadzieja, że gdzieś istnieje inne, lepsze życie, podobne do tego, które utracił. Ryzykując wszystko, Hig wyrusza na wyprawę tam, skąd nie będzie już mógł powrócić, nie tankując: kieruje się do źródła zaszumionego sygnału radiowego. To, co go czeka i z czym musi się zmierzyć, jest zarazem i lepsze, i gorsze od czegokolwiek, czego mógł się spodziewać. [opis wydawcy]

 

To opowieść o samotności, o izolacji, o potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem, o walce o człowieczeństwo, w czasie po prawie całkowitej zagładzie ludzi... Hig ze wszystkich sił usiłuje być nadal osobą wrażliwą na potrzeby innych, ceni sobie przyjaźń, kocha swojego psa,; usiłuje zachować w sobie te cechy, które przed Epidemią były zwyczajne, przypisane każdemu (a przynajmniej większości), a po apokalipsie zostały zastąpione agresją, nienawiścią i strachem. Bohater wiedzie życie w świecie pozbawionym nadziei, walczy z obezwładniającym poczuciem straty bliskich i całego dotychczasowego życia, aż w końcu wyrusza na poszukiwanie innych ocalałych i własnego człowieczeństwa. A znajduje... a to już niespodzianka - przerażająca i piękna zarazem...

Bardzo dobrze napisana, choć narracja jest rwana, czasem chaotyczna - to zapis potoku myśli głównego bohatera, co nie zawsze przekłada się na spójność ;) Wciąga od pierwszych stron, przykuwa uwagę i przenosi w świat, który zamieszkuje garstka ocalałych ludzi, którzy są dla siebie śmiertelnymi wrogami. Przygnębia nas wizja takiego życia, ale też ostatecznie daje nadzieję...

 

Moja ocena: 5/6

 

środa, 02 października 2013, patekku1

Polecane wpisy

  • Czytam, czytam

    choć wydaje się, że nie ;) Mniej, dłużej, ale ciągle. Jak nie padnę na twarz wieczorem (a zwykle padam), to coś tam se czytnę przed snem. I tak ostatnio zaliczy

  • Gdzie Patekku spędziła sobotni wieczór?

    Na Aktorskiej Gali Kabaretowej w Sopocie. Dobrze się bawiliśmy, choć spodziewaliśmy się czegoś lepszego. Niestety większość skeczy była "odgrzewana"

  • Tajemnice wydarte zmarłym

    Emily Craig Fascynująca opowieść wprost z najsłynniejszych miejsc zbrodni w Ameryce - dla wszystkich fanów serialu "Kości". Tajemnicze zwłoki wyłowion

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/04/30 12:22:40
Samotny jak większość polityków, chociażby Dawid Jackiewicz... Osamotnieni w swoich walkach (jako wspólnotę nie zawsze da się ich postrzegać)