Blog > Komentarze do wpisu
Po-powrocie po-krótce
Wróciliśmy już do domu. Po wylądowaniu w Gdańsku i ujrzeniu tej przygnębiającej szarugi, dopadła mnie depresja. Od razu, błyskawicznie. Ja chcę z powrotem!!!  

Było świetnie. Pogoda cudowna, powiedziałabym nawet, że było ZA gorąco. Co nieco udało nam się zwiedzić, ale wyjazd z Amelką już nie jest taki sam, jak nasze poprzednie urlopy. Uciekaliśmy przed upałem, staraliśmy się zaliczać jej drzemki w hotelu, w chłodku, wychodziliśmy na spacery wcześnie rano i późnym popołudniem. Ami miała mnóstwo wrażeń. Podobały jej się kąpiele w basenie, podobały spacery, podczas których oglądała sobie ludzi i ciągle się do nich śmiała, podobały przystanki w knajpkach, bo mogła zaczepiać kelnerów (zdarzało się, że zabierali od nas dziecko i zabawiali, żebyśmy mogli spokojnie zjeść, u nas nie do pomyślenia), zachwycona była rejsem na Symi, bo pół pokładu się z nią bawiło i smakowały jej nowo poznane owoce. Moja obserwacja - Grecy kochają dzieci i bardzo spontanicznie reagują na wielkie niebieskie oczęta ;)

Hotel mieliśmy fajny, na ten czas był super, ale w przyszlym roku, gdy Ami będzie już większa, będziemy musieli wybrać taki z większą ilością atrakcji dla dzieci. Jedzenie było przepyszne! Przytyłam kilka kilo, bo jadłam bez opamiętania ;) To co w Grecji najlepsze, to wg mnie jedzenie. 

Sama wyspa Rodos jest malutka - gdybyśmy byli sami, to w 3 dni zobaczylibyśmy wszystko, co najważniejsze, zabytki są umiarkowanie zachwycające, widoki ładne, niektóre bardzo, wioski nieciekawe. Wrażenia mamy podobne jak po Krecie - ogólnie było świetnie, ale nie jesteśmy zachwyceni samą wyspą. Nie podoba mi się architektura, nie podoba wszechobecny syfek, który czasem potrafi mieć koloryt - ten nie miał. Pojedyncze miejsca są piękne, ale ogólnie średnio... Za to powaliło nas na kolana Stare Miasto w Rodos. Jest przepiękne! Ogromne murzyska, wielgachny zamek, cudne placyki, uliczunie i zaułki, malowniczy port. Cudności! Niestety mamy niedosyt, ponieważ, mimo trzech wizyt w mieście, nie udało nam się zobaczyć wszystkiego tego, co chcieliśmy - panna Amelia miała inne zdanie na temat zwiedzania miasta i musieliśmy się do niej dostosować ;) Ale jest przynajmniej pretekst do powrotu za jakiś czas. 

Wczorajszy strajk kontrolerów lotu w Grecji nie oszczędził również i nas. Mieliśmy 3 godziny opóźnienia, co w porównaniu do tego, co widzieliśmy na tablicach odlotów/przylotów było petką, pesteczką, pestunią. Więc nie narzekamy. Ami lot w tamtą stronę przespała w całości. Z powrotem tylko pół ;) Jedyny dyskomfort podczas lotu, jaki odczuwała, to nuda ;)

Resztę ze szczegółami będę opisywała sukcesywnie, jak tylko Amelka pozwoli.


piątek, 26 czerwca 2009, patekku1
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/06/26 09:02:27
Cieszę się, że urlop udany ;-) Czekam na fotki i dalszą relacje
-
2009/06/26 09:12:21
A my właśnie jedziemy. Boję się okropnie!
-
2009/06/26 11:17:10
Czekam na relację zatem :)
-
2009/06/26 11:44:33
swietnie ze sie udało:) Ami ma zadatki na podrózniczkę - zreszta nic dziwnego:D
podnosi na duchu twój wpis bo nas tez czekają dwa wyjazdy tygodniowe, jeden polski, drugi dalej, i martwie sie troszkę jak Misia to zniesie, choć takie wyjazdy weekendowe znosi bardzo dobrze, tak wiec jest nadzieja:)
pozdrawiam i zazdroszcze wygrzania sie w słońcu, bo tu leje i zalewa:(
p
-
2009/06/26 13:07:52
Bardzo się cieszę, że udał Wam się wspólny wyjazd :) Mimo że oczywiście wyjazd z dzieckiem to już nie to samo, co wcześniejsze podróże - jednak trzeba się dostosowywać do najmłodszego podróżnika. Fajnie, że spotkaliście się z życzliwością i pomocą ludzi. Dobrze też, że bezproblemowo znosiła loty. Teraz wiecie, że możecie dalej z nią podróżować :)

Ja podobno miałam inne zdanie na temat zwiedzania Błękitnego Meczetu i Hagia Sofii w Stambule ;) Ale ostatecznie udało się to zobaczyć, tylko że ja spędziłam cały czas u taty na rękach. Oczywiście nic z tego nie pamiętam. Za to jak byłam tam ponad 20 lat później, to bardzo mi się podobało :)

-
2009/06/29 10:23:36
Po-krotce brzmi optymistycznie taki wyjazd :)
Musze powiedziec ze w Anglii kiedy wychodzimy cos zjesc kelnerzy zawsze biora Nikolaska na rece, zagaduja i zabawiaja, a jedno z nas w tym czasie przyspiesza z jedzeniem:)
-
2009/06/29 10:57:06
Nas również zachwyciło Stare Miasto. Byliśmy tam kilka razy i tez zostaliśmy z niedosytem. I wiemy, ze kiedyś tam jeszcze wrócimy :-)
-
2009/07/09 23:27:14
super fotka :)